Walka Boga z diabłami o dusze Konrada
Wielka improwizacja, jest nie zwykłą sceną Dziadów części trzeciej. W niej Konrad więzień skazany przez Nowosilcowa, rozmyśla nad sobą jak nad poetą i artystą. Jest gotów wziąć na swoje barki ciężar wyzwolenia kraju, z pod rąk zaborców. Uważa się za kogoś wyjątkowego, za osobę wrażliwą, gotową poświęcić wszystko dla ojczyzny. Konrad zaczyna jednak powoli tracić rozum, zarzuca Bogu, iż nie potrafi on dać ludziom szczęścia, mówi stanowczo i wyraźnie że chce posiąść jego władze, ponieważ sam lepiej by rządził od Boga. Na koniec powiedział iż Bóg jest wielką mądrością, jednak nie ma w nim choć odrobiny miłości. Konrad czuł jedność z całym krajem, cierpiał katusze za wszystkich. Strasznie buntował się Bogu, ponieważ nie mógł pogodzić się z takim stanem rzeczy. Przez jego usta przemówił szatan, który nazwał Boga carem. Po tym wyznaniu Konrad osunął się na ziemie i stracił przytomność zaś duchy rozegrały batalię o jego duszę. Scena ta wywiera na mnie ogromne wrażenie. Konrad który był osobą wielce opanowaną, zaczął pod wpływem tortur ubliżać Bogu. Sam był przecież zagorzałym chrześcijaninem, obrońcą Maryi, Bożej Rodzicielki, jednak w zaistniałych okolicznościach, był gotów wyzwać Boga na pojedynek. To ukazuje potworność zadawanych mu tortur, oraz to jak bardzo ucierpiał z ich powodu, zarówno psychicznie jak fizycznie. Człowiek ten z pewnością zasługuje na miano bohatera.